Korekta tłumaczenia – co warto o niej wiedzieć?  Next item Tłumaczenia finansowe dla...

Korekta tłumaczenia – co warto wiedzieć?

Zdarza się, że korzystamy z usług biura tłumaczeń, ponieważ potrzebna jest nam dodatkowa korekta przekładu. W takiej sytuacji spotykamy się z różnymi określeniami – korekta native speakera, proofreading, weryfikacja drugiego tłumacza, lokalizacja językowa itp. Jak wybrać odpowiednią usługę, która będzie dostosowana do naszych potrzeb? Kiedy koniecznie powinniśmy zadbać o dodatkowe sprawdzenie przekładu, a kiedy korekta tłumaczenia nie ma większego sensu?

Zacznijmy od ważnej informacji. Jeśli zleciliśmy przekład danego tekstu czy dokumentu profesjonalnemu biurowi tłumaczeń, to usługa, z jakiej skorzystamy, będzie obejmowała nie tylko przełożenie treści z jednego języka na drugi, ale także jego późniejsze sprawdzenie, czyli dodatkową korektę. Jest ona potrzebna m.in. do tego, aby wychwycić drobne błędy językowe, interpunkcyjne itd., ewentualne pomyłki w powielaniu danych etc., które w naturalny sposób mogą umknąć uwadze tłumacza podczas jego pracy. Warto o tym pamiętać, jeśli np. z góry zakładamy, że jakość przekładu na pewno będzie wymagała dodatkowej pomocy albo zamartwiamy się, że z racji ewentualnego pośpiechu tłumacza lub innych czynników koniecznie musimy jeszcze zlecić zewnętrzną weryfikację.

Zepsute tłumaczenie – kto i jak może je naprawić? 

Gdy chcemy zlecić przekład, szukamy oczywiście najlepszego możliwego biura tłumaczeń, które zagwarantuje nam odpowiednią jakość, terminowość i rzetelność. Niemniej konkurencja w branży jest ogromna i może zdarzyć się również tak, że skuszeni niską ceną lub krótkim czasem realizacji, natrafimy na kogoś, kto przygotuje dla nas słabe, a nawet wadliwe tłumaczenie. Co powinniśmy zrobić w takim przypadku? Oczywiście najpierw skorzystać z naszego prawa do reklamacji usługi, ale będzie to o tyle problematyczne, że nasze zaufanie zostało już nadszarpnięte, jak w takim wypadku moglibyśmy być pewni, że finalna wersja przekładu spełni nasze oczekiwania? Warto więc przemyśleć zewnętrzną weryfikację. Możemy np. przesłać tekst źródłowy i wynikowy do innego biura i poprosić o ocenę tłumaczenia oraz ewentualne podanie kosztów korekty. Dobrze też zastanowić się, co konkretnie budzi nasze wątpliwości – czy chodzi o poważne błędy językowe/merytoryczne, czy mamy wrażenie, że tekst w języku obcym jest zbyt dosłowny itd. Nie wystarczy enigmatyczne stwierdzenie, że „coś tu jest nie tak, jak być powinno” albo „nie brzmi to w porządku”. Skoro podważamy jakość czyjejś pracy, powinniśmy bazować na konkretnych argumentach.

Własny przekład i korekta tłumaczenia – dlaczego to nie ma prawa się udać?

Koszty tłumaczenia, zwłaszcza obszernego i specjalistycznego tekstu, mogą okazać się całkiem spore. Z kolei koszty korekty to zwykle mniej więcej 50% ceny przekładu. W związku z tym, jeśli mamy średnie umiejętności językowe i wierzymy w pomoc takich narzędzi jak np. Google Translate, może nam się wydawać, że idealnym pomysłem na ograniczenie kosztów będzie samodzielne wykonanie przekładu, a następnie zlecenie jego weryfikacji. Czy to może się udać? W większości przypadków – absolutnie nie. Przede wszystkim komunikatywna znajomość języka obcego to nie wszystko. Profesjonalny tłumacz ma za sobą lata praktyki, bierze pod uwagę kontekst, rozumie złożoność i specyfikę danego tekstu, nie tylko zmienia jedne słowa na drugie, ale podchodzi do swojego zadania kreatywnie. W związku z tym efekt jego pracy, nawet jeśli wymaga dodatkowej weryfikacji, ma o wiele wyższą jakość, niż pobieżnie przetłumaczony tekst, w którym „mniej więcej” wszystko się zgadza.  Dlatego też nie powinno nas dziwić, jeśli dane biuro odmówi nam weryfikacji przekładu, który wykonaliśmy samodzielnie. Tak naprawdę mierzenie się z nieprofesjonalnym tłumaczeniem jest o wiele bardziej czasochłonne, niż wykonanie go od nowa. Możemy sądzić, że to przecież tylko „sprawdzenie” itp., ale jeśli nie do końca wiemy, co robimy, to efekt naszych prób wyłącznie komplikuje całą sprawę.

Nienaturalne brzmienie – korekta native speakera

Dużo mówi się o zaletach korekty native speakera, czyli osoby, dla której dany język jest językiem ojczystym, nie zaś wyuczonym. Z pewnością jest to niezwykle pomocna usługa, ale niekoniecznie zawsze warto z niej korzystać. Korekta native speakera przydaje się głównie wtedy, kiedy zależy nam na tym, aby tekst w języku obcym być w pełni zrozumiały (np. pod względem różnych nawiązań, przykładów, odniesień etc.) dla rodzimych użytkowników, oddawał stylistykę oryginału, aby przyjemnie się go czytało itp. Dlatego też z tego rozwiązania korzysta się najczęściej w przypadku tłumaczenia tekstu do publikacji (np. w zagranicznych czasopismach naukowych, serwisach internetowych itd.). Niemniej native speaker nie musi być specjalistą w danej dziedzinie, przeważnie skupia się głównie na warstwie językowej. Dlatego też jeśli np. zależy nam na weryfikacji tłumaczenia instrukcje obsługi, dokumentów medycznych, specyfikacji technicznej itp., lepszą opcją jest korekta tłumacza specjalistycznego, który przez lata pracuje nad treściami z danej dziedziny (np. budownictwa, energetyki, IT itp.). W ten sposób będziemy mieli pewność, że w poprawkach zostaną również uwzględnione kwestie merytoryczne.

Tłumaczenie treści marketingowych, gier i aplikacji – lokalizacja i transkreacja 

Korekta tłumaczenia wykonana przez native speakera sprawdza się także wtedy, gdy mamy do czynienia z treściami marketingowymi, stronami internetowymi, grami komputerowymi, różnymi aplikacjami itp. W takich przypadkach zwraca się także uwagę na dwa ważne procesy: lokalizację oraz transkreację – co to takiego? Lokalizacja dotyczy adaptacji wcześniej przetłumaczonego tekstu do realiów danego kraju, regionu, potrzeb danej grupy odbiorców itp. Chodzi o działania, które wykraczają poza warstwę językową i dlatego wymagają od danej osoby konkretnej wiedzy (np. na temat danego zagranicznego rynku, specyfiki ekonomii, kwestii kulturowych, tradycji i historii danego kraju itp.). Innymi słowy: chodzi o to, aby zagraniczny użytkownik danej strony, gracz czy klient e-sklepu rozumiał wszystkie informacje, które do niego trafiają. Dlatego też w lokalizacji uwzględnia się inne elementy, takie jak grafiki, zdjęcia, waluty, jednostki wagi itp. Z kolei transkreacja również polega na adaptacji przetłumaczonego tekstu, ale w taki sposób, aby przekaz z teksu źródłowego pod względem konkretnych intencji, wydźwięku, emocji, stylu, kontekstu itp. był w pełni oddany w tekście źródłowym. Transkreacja ma duże znaczenie m.in. dla treści marketingowych, sloganów, haseł reklamowych, tekstów autorskich, scenariuszy etc. – za każdym razem, gdy pojawia się tzw. drugie dno. Tu przede wszystkim liczy się kreatywność. Jeśli np. mamy do czynienia z żartem, nie tłumaczymy go dosłownie, ale tworzymy wersję, która będzie równie zabawna dla odbiorcy z danego kraju, wykorzysta ten sam rodzaj humoru, ale będzie miała inne odniesienia itd. (dobrym przykładem jest tu transkreacja popularnego filmu „Shrek”). Podobnie w przypadku sloganów –  chodzi o to, aby wzbudzić w odbiorcy te same emocje, skojarzenia itd., ale niekoniecznie przy użyciu tych samych słów.

A co, jeśli nie wiem, jaki rodzaj korekty będzie najlepszy?

Jeśli po raz pierwszy korzystasz z usługi korekty tłumaczenia i mimo powyższych informacji nie do końca wiesz, jakie rozwiązanie sprawdzi się najlepiej w Twoim przypadku – bez obaw. Najprostszym i najlepszym rozwiązaniem jest przesłanie tekstu źródłowego oraz przekładu do danego biura i poproszenie o poradę oraz ewentualną darmową wycenę. W wiadomości koniecznie uwzględnij, do czego dokładnie jest Ci potrzebne tłumaczenie (na użytek własny/do publikacji/do zbudowania oferty marketingowej itp.). W odpowiedzi na pewno uzyskasz wszystkie potrzebne informacje.


 

Zainteresowany korektą tłumaczenia? Prześlij tekst źródłowy i wynikowy do darmowej wyceny -> WYCEŃ KOREKTĘ